Artur Kiełbasiński
Prawnik, publicysta, absolwent Uniwersytetu Gdańskiego. Gospodarczy liberał, przeciwnik przepisów, inflacji prawa, urzędniczej bezradności. Nieufny wobec polityków. Wobec wszystkich polityków


Napisz do mnie: artur.kielbasinski@agora.pl


RSS


Blog > Komentarze do wpisu
Biegunka legislacyjna, czyli tęsknota za sądem

Polska jest liderem w europejskiej produkcji prawa. To jednak dziedzina, w której sukces nie budzi entuzjazmu. Bo nowe prawo to kolejne złożone problemy, dyskusje jak się mają nowe przepisy do innych ustaw, niekończące się interpretacje.
Grant Thornton podliczył, że w 2015 r. opublikowano niemal 30 tys. stron nowych przepisów (ustawy i rozporządzenia).

Gdyby je ułożyć na sobie mamy wieżę 2,3 m. Samo przeczytanie nowych przepisów to 41 dób ciągłej pracy. Statystyczne "gadżety" można mnożyć. Na rysunku poniżej eksperci GT zapisali ile aktów prawnych opublikowano w 4 dni - ostatnie dni 2015 r. Zmiana zmianą, ale zakres zmiany budzi szok.
Ale ważniejsze jest pytanie o przyczynę. Moim zdaniem, główna to niewydolność sądów. gdy sądy nie rozstrzygają spraw, to za porządkowanie rzeczywistości biorą się posłowie i urzędnicy. I każdy detal próbują uregulować. Efekt - mizerny, nic się nie zmienia. A to co robią sady zaczyna mieć charakter antyobywatelski. Bo sądy nie rozstrzygają spraw. Czasem ważnych spraw życiowych.

Znajomy relacjonował jak wygląda jego spór o opiekę nad dzieckiem z obywatelką USA (dziecko jest z matką). W Polsce sąd nie wydał postanowienia w sprawie od 2 lat. W USA, gdzie by się nie pojawiła mamuśka z dzieckiem w ciągu 4 dni ojciec-Polak ma orzeczony sądowy zakaz zbliżania się do dziecka. Sąd orzeka w trybie półautomatycznym, przychylając się do wniosku matki. Chcesz protestować? Zaskarż decyzję sądu. Skargę rozpatrzy w 7 dni. W tym czasie polski sąd wzywa na posiedzenia, poucza o obowiązku obecności, wzywa do złożenia wniosków dowodowych i odracza posiedzenia. Odracza i znowu wzywa. I wysyła pisma. Z procedury uczyniono groteskę. Z instrukcji procesowych zrobiono bożka.
Obywatel skazany na porażkę. Ale za to może poczytać tony ustaw i rozporządzeń. Biurokracja go wykończy, nie pozwoli zawalczyć o dziecko, ale zawsze może poczytać ustawy i rozporządzenia. Zajmie 4 godziny dziennie. Przy okazji można usnąć.
Ale sen i to długi może się opłacić. Sąd I instancji własnie orzekł, że RMF FM dostanie od Państwa 83 mln zł odszkodowania za błędną decyzję KRRiT z początku ubiegłej dekady. Bogata, silna stacja radiowa może się procesować. Ale który obywatel to wytrzyma? W przypadku mojego znajomego 15 lat procesów oznaczałoby, że dziecko stanie się pełnoletnie. A on jako rodzic straci jego dzieciństwo i niepowtarzalną szansę na uczestniczenie w tym dzieciństwie. Tylko, co to obchodzi sąd...

prawoblog

czwartek, 25 lutego 2016, artkie

Polecane wpisy