Artur Kiełbasiński
Prawnik, publicysta, absolwent Uniwersytetu Gdańskiego. Gospodarczy liberał, przeciwnik przepisów, inflacji prawa, urzędniczej bezradności. Nieufny wobec polityków. Wobec wszystkich polityków


Napisz do mnie: artur.kielbasinski@agora.pl


RSS


Blog > Komentarze do wpisu
Samorządy, administracja, procedury, czyli o czym nie powiedziała premier Beata Szydło

W środowym expose było niemal o wszystkim. Było o godności narodu, było o bezpieczeństwie, było o wydatkach, 500 zł na dziecko... Wymieniać wszystkiego nawet się nie chce, można sobie posłuchać, choć wymaga to znacznej dozy samozaparcia. I łatwo pomylić z wiecem przedwyborczym.

 

A jednak w natłoku spraw różnych, kilka wątków wydaje się absolutnie pominiętych. Zabrakło mianowicie odniesień do działalności administracji. I nie chodzi mi o strukturę organizacji urzędów, to rzecz trzeciorzędna. Znacznie ważniejsza jest kwestia organizacji samorządów. Będziemy zmieniać rolę powiatów, czy nie? Będziemy wzmacniać wielkie miasta (pewnie nie), a może będziemy stawiać na regiony. I które regiony?

Zmienią się finanse samorządów? Więcej środków własnych (pewnie nie), a może znowu więcej zadań (pewnie tak). I nie chodzi tu o wyliczanki i zapisy prawne, raczej o to, jak takie zmiany będą miały wpływ na nasze życie. Czy będziemy mieli Polskę samorządową czy centralizowaną. 

Przed wyborami spekulowano, że nowy resort - gospodarki morskiej, może będzie miał siedzibę w Gdańsku. Na spekulacjach się skończyło, ale to też sygnał, że na decentralizację trudno liczyć akurat pod rządami PiS. Szkoda, bo jednak "z dołu widać lepiej".

Z drugiej strony nie wiem nic o kierunkach zmian w administracji. W poprzednich expose obietnice padały - Ewa Kopacz zapewniała, że prawo będzie tworzone dla 99 proc. uczciwych, a nie z myślą o 1 proc. złodziei. Była przynajmniej zapowiedź, w praktyce zmian nie zauważyłem. Donald Tusk zapowiadał, że za jeden nowy przepis/obowiązek będzie rekompensata w postaci uchylenia innego przepisu/obowiązku. Wyszło, jak wyszło, ale przynajmniej próbowano coś zmieniać, miałem poczucie, że przynajmniej problemy są dobrze zdefiniowane. Teraz nie mam choćby takiego poczucia. Ale może to czepianie się na wyrost, zawsze można liczyć, że będzie w administracji tylko lepiej. Pytanie czy naprawdę nie jest to wiara naiwna.

czwartek, 19 listopada 2015, artkie

Polecane wpisy